O 16 poszłam sobie po Manię. Czekała na mnie już przed domem. Szłyśmy sobie po drugą blondynę i rozmawiałyśmy o Piątku. Łosiu akurat wyszła, gdy dochodziłyśmy pod jej blok. Idziemy sobie chodniczkiem gdy nagle... jedzie PIĄTEK! A dopiero, co mówiłam Manii, że fajnie będzie jak pójdzie z nami nad grób Kluska (śp. chomika Łosia). Zatrąbił na nas i pomachał nam. My mu odmachałyśmy i zaczęłyśmy się śmiać na chodniku, a ja się wywaliłam. No cóż... Potem poszłyśmy na działkę Łosia. Zapaliłyśmy znicze i kadzidełko na grobie chomiczka, położyłyśmy kwiaty i przemówiłyśmy piękną mowę. Niższa blondi odczytała swój tren, a następnie spaliłyśmy go. Zakończyłyśmy ceremonię i poszłyśmy uczcić pamięć Kluska w Biedronce.
![]() |
| Grób Kluska |
W Biedronce było super. Zanim weszłyśmy zrobiłyśmy sobie pamiątkowe zdjęcie.
| ||
| Przed Biedronką |
Potem podeszłyśmy do tych samo-otwierających się drzwi naszego centrum handlowego, który był dzisiaj oblegany przez tłumy ludzi z całego województwa i zostałyśmy poczęstowane pysznymi szaszłykami. Łoś wzięła kilka do torebki, ale ciiii... Potem weszłyśmy do Biedronki. Jest wspaniała. Cudowna. Genialna.
Ja wydałam 30zł, Łosiu 25 (kupiła kilka paczek chipsów, to mięso i sok), a Mania zaledwie 10zł... Ona potrafi oszczędzać.. eh : D
Następnie kupiłyśmy sobie "herbatkę" czyli kawę lattę, bo nie sprzedawali już mrożonej, ale trzymajmy się wersji, że to herbatka : D
Następnie chodziłyśmy sobie po wszystkich uliczkach na osiedlu blokowym Łosia. Spotkałyśmy kilka bananów ze szkoły. Zachciało mi się hot-doga, więc poszłyśmy na stację benzynową. Mania kupiła sobie Angorę, pożyczyłam jej 10 groszy, a ja jednak nie wzięłam hot-doga tylko poszłam do kibelka.
Później przeszłyśmy przez ciemny basen. Najpierw były bananowce, a następnie dresy, które śmiały się jak małpy : DDD
Poszłyśmy na przystanek koło mnie i ja zauważyłam światełka świąteczne na czyimś drzewku na przeciw, więc zaczęłyśmy śpiewać kolędy. Ludzie nam bili brawo, a jedna babcia dała nam 20 złotych, a my na to takie lol xD
Następnie poszłyśmy w stronę szkoły, ale gdy tylko zobaczyłyśmy ją obleganą przez dresów, szybko zmieniłyśmy kierunek i nasze nogi powędrowały w stronę kościoła. Przeszłyśmy przez ciemny cmentarz i nagle zobaczyłyśmy taką dziwną, przeźroczystą postać nad jakimś grobem i zaczęłyśmy krzyczeć i uciekłyśmy (ja ze zgrzewką coli). Potem połaziłyśmy sobie jeszcze po osiedlu, udawałyśmy pijaków, tańczyłyśmy kankana i krzyczałyśmy, że ludzie mają fajnie w domu.
Ten dzień był wspaniały : D


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz