Meisainis (hamburger) kazała wrzucić post, no to myślę- co mi tam, wrzucę!
Witam po n-latach nieobecności!
To ja homeostazaa, poważna studentka 2 roku medycyny.
Jeszcze te n-lat temu dałabym sobie uciąć palca za możliwość przedstawienia się w ten sposób, hehehe. No a teraz siedzę i płacze nad biochemią...
Jeszcze te n-lat temu dałabym sobie uciąć palca za możliwość przedstawienia się w ten sposób, hehehe. No a teraz siedzę i płacze nad biochemią...
Nevermind...i z tym przedstawieniem się wyszłam prawie na 'Karola z prawa'.
No to może zacznijmy od początku...
No to może zacznijmy od początku...
Wczorajszy meeting w towarzystwie moich drogich wspolprowadzacych tego bloga przyniósł owocne postanowienie reaktywacji naszego arcydzieła. Pewnie i tak tego nikt nie przeczyta, ale kiedy znow odświeżymy tą stronę po paru latach będzie jeden wielki fun, a zarazem wzruszenie
😍
Szczerze mówiąc (#tacohemingwaynamejmyśliforever), pobawie się tym razem w prywate i opiszę co działo się przez ostatnie miesiące w moim zabawnym życiu. No bo o czymś ten post musi być.. a jest o czym pisać!
Jak wspomina mesainis, wiele się przez te lata u nas pozmieniało, oczywiście aktualne jest to, że jesteśmy nadal młode, piękne i trzymamy się razem ♥ Zabrze, Wrocław, Opole, a czasami uda się Brzeg - wspólny Brzeg. W studenckim życiu już tak jest, że ciągle brak jest nam czasu. Przynajmniej z mojej perspektywy tak to wygląda na umedowskich studiach. Hero potwierdzi, że moim ulubionym zdaniem od jakiś 13 miesięcy jest - 'nie mam czasu'. Mam to szczęście, że z naszej cudownej czwórki, nasza dwójka mieszka razem, podbijając wrocławski Biskupin. Są telefony, internet, snapchaty, ale chyba jednak obecność chodź jednej osoby za ścianą jest naprawdę ważna! Jest bardzo ważna (jest od kogo bezpodstawnie i bez skrępowania pożyczyć suchy szampon 'bo mi się akurat skończył', albo dopić jej karton mleka 'bo nie opłaca mi się otwierać nowego').
Czyli jak już powiedziałam, dwie z naszej czwórki okupujemy Wrocław od ponad roku. Szczerze ubolewam nad tym, że nie wszystkie, no ale tak to już jest.. Mieszkamy z manią vis a vis - można by to ująć tak, że nie wstając z łóżek możemy się ze sobą porozumiewać, ale z reguły jednak wybieramy opcję 'nie chce mi się krzyczeć więc wyśle jej messenger' ♥
Jest super.
Co do studiów.. jest ciężko. Ale było gorzej. Albo może już przywykłam do tego natłoku wrażeń i nauki 24/7. Co tu dużo mówić - nienawidzę biochemii ♥ Grupa ze studiów ujdzie, chociaż o integracji za wiele mówić tu nie można. Właśnie skończyłam czytać serce z fizjo, zaraz biorę się za notatki z patofizjo..#31stoctoberevening
Co do studiów.. jest ciężko. Ale było gorzej. Albo może już przywykłam do tego natłoku wrażeń i nauki 24/7. Co tu dużo mówić - nienawidzę biochemii ♥ Grupa ze studiów ujdzie, chociaż o integracji za wiele mówić tu nie można. Właśnie skończyłam czytać serce z fizjo, zaraz biorę się za notatki z patofizjo..#31stoctoberevening
Jeśli chodzi o związki, które mesainis też poruszyła to HEHEHE
Usunęłam konto z badoo, koniec zabawy. 3 randki z tego portalu to zdecydowanie za dużo. Chociaż nie powiem, trochę doświadczenia z wiedzy o facetach mi przybyło. Jednak doszłam do wniosku, że nie ma co szukać, samo przyjdzie jak ma przyjść ;) Jeśli chodzi o te 3 pozycje...:
Usunęłam konto z badoo, koniec zabawy. 3 randki z tego portalu to zdecydowanie za dużo. Chociaż nie powiem, trochę doświadczenia z wiedzy o facetach mi przybyło. Jednak doszłam do wniosku, że nie ma co szukać, samo przyjdzie jak ma przyjść ;) Jeśli chodzi o te 3 pozycje...:
1) typowy student pwr, programista - za niski, nieśmiały, totalnie inny online, niż w rzeczywistości, pierwsze przypadkowe spotkanie na juwe, kolejne zaaranżowane na kawie-bez kawy, urwał kontakt jakieś 2 miesiące temu, chyba zrozumiał, że tu tylko friendzone...
2) typowy student prawa - wysoki -ok!, w miarę przystojny, zadufany w sobie, wręcz arogancki, chciał zaprosić mnie na 2 'randke' do teatru, ale w miarę szybko zdążyłam zapobiec tej dramatotragedii...
3)typowy już-nie-student informatyk- inteligentny, zabawny, uroczy, za niski.., etap był już dość poważny, ale zdążyłam (mam nadzieje) na czas zapobiec tragedii jego mocniejszego zauroczenia w mojej osobie..
4. pozycję mogłabym przypisać koledze ze studiów, który po imprezie końcowowakacyjnej postanowił zaprosić mnie na rowery w ekstremalną pogodę. Wypożyczyłam miejski, ubrałam kaptur i ruszyliśmy na wały. Było całkiem miło i zabawnie, obyło się nawet bez kataru. Potem była jeszcze jedna impreza w moim towarzystwie, przypadkowe spotkania w bibliotece.. Natomiast na ostatniej imprezie byłam chyba lekko ignorowana. Może to jakiś celowy zabieg, kto tam wie.. Nigdy nie zrozumiem facetów :>
Koniec końców, na tych studiach jak narazie nie ma żadnych związków, mesainis! ♥
Wracam do pato..




































