Zanim poszłyśmy na salkę na górę, to weszłyśmy do tego kibla na dole na przeciwko salki na parterze i tapirowałysmy se włosy i przebrałysmy się. Potem ja weszłam taka zmulona jak duch/upiór/zombie i ksiądz się ze mnie zaczał lać, objął mnie ramieniem <lol2> i powiedział: 'Cześć nieżywa', a Ania (prowadząca scholi) na to, że 'dobrze się trzymam'. Łoś stała se gdzieś za mną i się lała. hehe.
Tańczyłyśmy se z księdzem, chodziłyśmy po ciemnej plebanii z nadzieją, iż spotakmy ulubionego x Olchę lub Pozdro, albo chociaż proboszcza. Ale nic z tego.
Potem wróciłysmy na salę i leciało akurat wspaniała piosenka Łot is lof i se śpiewałysmy z księdzem. UuuUuuUuUuuuuuUUUUuuuuuUUUU oooo - to nam najlepiej wychodziło, jak to 'lalalalla' na muzyce : D
Potem były se wróżby. Ja będę psychologiem, a nie pamietam imiona chłopaka. Hubert albo Henryk chyba.
Lałysmy se wosk. Mi wyszła kobieta z kwiatami, a Łosiowi spagetti. Miałysmy ułożyc do tych kształtów opowiadanie, więc ja z Łosiem stworzyłam wspólne:
' To jest kobieta z kwiatami, które chciała dać swojej siostrzenicy, która miała dziś msze z okazji swoich 15 urodzin, ale ksiądz przeczytał, że to 15 rocznica śmierci, więc ta jej siostrzenica w akcie desperacji zjadła tonę spagetti i umarla przez wrzody w żołądku.'
SPOKO
Ogólnie było super fajnie. Żałujcie, że nie chodzicie na scholę i nie możecie sobie śpiewać, tańczyć, skakać, słuchać śmiania z Ciebie x. Voldemorta : D
A i tak wyglądałysmy
![]() |
| Ja w kiblu hehe |
![]() |
| A to my w pokoju dla gości. Marcin powiedział, że możemy se w nim zamieszkać. |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz