Ten dzień podsumuję jednym, wielkim WTF.
Najpierw konkurs z matmy - bardzo dziwny, trudny i wgl był porażką.
Potem PO ( nie było kartkówki: łi ar de czempions itp.). Na matmie zmuła z Łosiem w naszej emodresiarskiej ławce pod oknem - kochamy ją i nie mamy serce by się z nią rozstać. Ona też nas kocha i pomaga nam myśleć. Potem historia, słit kartkówka, trochę bań się posypało. Łoś kujon lepiej od Biskupa - 5 dostała. Narada. Szósteczki z testu - fuck yea ;DDD I potem zaczęło się xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Mania zgubiła swój żeton z szatni i musiała odpracować (hahahahahhahahahahhahahahahahha) go w szatni! Na dowód jest focia :
Boże XD Może to nie jest śmieszne i każdemu może się do przydarzyć, ale miałyśmy z Łosiem taką fazę jak nigdy XDD Chyba coś wmieszali w to powietrze jak to Piątek dzisiaj mówił... Dobra więc turlając się ze śmiechu poszłysmy na anglika tłumacząc nasze spóźnienie akcja ratunkową. Łosiu się na mnie fochła i usiadła jako forever alone w środkowym rzędzie... BYWA.
Potem warsztaty. Mojej blondynce chyba zaszkodził ten samotny anglik i chyba coś ćpała albo wciągała, w każdym razie tak jej odwalało, że normalnie nigdy nie widziałam jej w takim stanie xD jutro powiem o tym jej mamie! Blondi na szczęście nie wywaliła jej z klasy, ale to pewnie tylko dlatego, że nie była to lekcja obowiązkowa i że Łoś jest w miare dobrą uczennicą.
Potem jak wracałyśmy jakiś pijak w familijnym mnie zaczepiał, a ja chciałam tylko kupić oponki i wodę :( Dzięki blondynki, że mnie wtedy wspierałyście -.-"""
No i potem se na wokale pojechałam i wróciłam 30 min temu jakoś xD
Zaraz idę zadania z matmy odwalić, potem będę dalej zmulać przy kompie.
BISKI, GRATULACJĘ PRZEJŚCIA W KONKURSIEEEEEEEE!!!!!!!!
Wiedziałam, że można na Ciebie liczyć i że przejdziesz. Mam nadzieję, ze jutro nie będziesz się na nas wyżywać ;DDD

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz