środa, 2 maja 2012
haha, wczoraj byłyśmy na koncercie Bednarka! :D poszłyśmy juz tam o 19.40 (jesteśmy przecież wielkimi fankami), mimo że koncert miał się zacząć o 21. Śpiewał najpierw jakiś dziwny zespół. Strasznie walili basem, aż rytm mojego serca się lekko zaburzył i kilka razy myślałam, że umarłam ( a mi zostało tylko 1 życie, heloł!). Potem wbił Pan finalista z Must be the music, który fajowo bituje. Było to o 21.05. Potem czekamy, czekamy... wreszcie o 21.30 prowadząca zapowiedziała gwiazdę wieczoru! Bednarek wbił na scenę, zaczął coś tam śpiewać i fajnie skakał wywalając nogi do przodu, podskakując jednoczenie na wysokość jakiś 3 metrów. Stałyśmy prawie w 1 rzędzie więc miałyśmy dobry widok. Było nas widac na telebimie jak pokazywałyśmy ręce, serduszka, wodę, chusteczki... potem Bednarek zawołał swoją super 16-tkę (Olka: "A mogłaś tam teraz stac z nimi, Kusy"...) se zaśpiewali coś, a potem zeszli tańczyć pod scenę. Bednarek potem zaśpiewał kilka swoich hitów wołajac jakiś gości do duetów. O 22.30 impra się skończyła, dzieci wygonili. I dobrze, bo bolał mnie caaaaaaały kręgosłup od tego skakania. Jedno jest pewne: Bednarek kilka razy na mnie sie paczył i szczerzył DO MNIE.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz