wtorek, 9 października 2012

No tak. Liceum troszkę mnie przytłacza, wizja niezapowiedzianych kartkówek z historii czy fizyki jest przerażająca. Jak nam każdy nauczyciel powtarza- 4 godziny dziennie nauki to minimum. Faktycznie, poświęcam 4 godziny, ale na siedzenie na fejsie :DDD Jutro idziemy na dziwne badania u pani pielęgniarki, gdzie się jest niższym niż w 1szej klasie gimnazjum i trzeba się rozbierać:( A ja jestem ślepa na prawe oko i już chcialam się uczyć tej tabliczki z literami na pamięć, ale okazało się, że pani zagięła system i ma cyferki. BĘDĘ OKULARNIKIĘ - Biskup <5> :D 
Takie sobie kupię, bo są szpanerskie i fajowe.
Hmm jutro zaczynamy historią(prawdopodobieństwo kartkówki 3:4 że zrobi), potem niemiec (będzie pytać każdego z zegara -pozdro-nic nie pamiętam), kultura, anglik(góra zadania domowego, w które po prostu powpisywałam dziwne zdania) i potem próba chóru, czyli przepada mi kartkóweczka z matematyki i polak. Ale kartkówkę bedę musiała prędzej czy później i tak napisać, więc... -.-

No, jeszcze 3 dni i będzie fajnie.
Życie znowu nabierze sensu.
Bo na razie każdy dzień przepływa melancholijnie, nic się nie dzieje i pozostaje mi tylko wzdychanie do zdjęć pewnej osoby :D
A jutro dzień beż kompa  z Manią, pozdro.
Taak, moje życie serio jest bez sensu!

Brak komentarzy: