sobota, 26 listopada 2011

KTO MI KURDE ZABRAŁ ADMINISTRATORA?! NIE MOGĘ SE PODZIWIAĆ FANA Z ROSJI -.- ŻĄDAM ODDANIA W TEJ CHWILI.

własnie se z miasta wróciłam z Łosiem.



Święta w Brzegu obchodzimy już w listopadzie!
o 10.30 po nią poszłam, najpierw byłyśmy na hali - nic nie kupiłyśmy, potem byłysmy w empiku. W pewnym momencie, gdy czytałam sobie jakie piosenki są na płycie Mettalici nagle usłyszałam czyjś głos pełen romantyczności i wgl 'Przepraszam Panią'. Gdy odwróciłam się, by znaleźć źródło tego dźwięku ujrzałam Pana w warkoczu, w którym kocha się Biskup i który sie do mnie wyszczerzył i se poszedł. Biski, zazdrościsz mi, co nie? : D A tak wgl zauważyłysmy z łosiem w tej samej sekundzie, że sama masz krótkie włosy, a bujasz się w facetach z długimi. DZIWNE.
Dobra, kupiłam coś w tym empiku Elce, potem poszłyśmy do CCC pooglądać buty ('Loool, nie dam 300 zł na buty, chodź stąd.'), potem poszłyśmy do chińskiego na góre i kupiłąm sobie takie ładne butki całe z futerka i na obcasie takim fajnym : D Bardzo ładne, niżej focia :D

Potem poszłyśmy jeszcze do Pepco, potem znów do Empiku, bo Łoś chciała kubek kupić.
Później w naturze wysmarowałam się testerami jasnych podkladów i wyglądałąm jak wampir. Potem byłysmy w Bombonierce:

Ciasto Łosia po minucie jedzenia.

Ciasto Łosia, jak wychodziłyśmy.
Moje ciasto po minucie jedzenia.

Moje 'ciasto' jak wychodziłysmy.















Łoś płakała, że ją zmuliło i zjadła 1/10 swojego ciacha  :  (
Potem se wracałyśmy i zobaczyłysmy koło naszej Biedronki 2 dzikie kotki : ( Takie biedne, bo nie miały co jeść. I się z nimi bawiłyśmy i postanowiłysmy pobiec do Biedronki po jakieś jedzonko dla nich. Kupiłyśmy im paszteciki. Ja dla 'swojego' z kurczakiem, a Łoś dla swojego wołowy.
Oto one:
Mój kotek

Kotek Łosia


A to są moje buty:

O 15 przychodzi do mnie Łoś i robimy się na Krwawe 'Pauliny' Mery. I idziemy se na andrzejki i będziemy straszyć ulubionego księdza X i Pozdro, za to co mi zrobił tydzień temu hehe. I będziemy se tańczyć z x. Voldemortem : D


Spoko. A wczoraj po raz pierwszy obejrzałam reklamę coca-coli : D

Jakiś koleś gra se na fortepianie, mikołaj pije cole, potem się świat obraca i ten na fortepianie se spada w doł grając na takim dłuuuuuuuuuuugim instrumencie i w końcu wjeżdza przez drzwi do jakiegoś domu  z tym fortepianem i siedzi z ludźmi przy stole i piję colę. A na końcu mikołaj pijący ten 'świąteczny napój' się uśmiecha. I git. : DDD

Brak komentarzy: