wtorek, 26 czerwca 2012

No, a potem poszłyśmy do ELEGANCKIEJ restauracji na pizzę. Na początku czułyśmy się tam dziwnie, tym bardziej, że tylko ja tam wcześniej byłam. Jak weszłyśmy to "zaatakował" nas od razu kelner (z poker fejsem na twarzy) i wręczył nam menu. Szukałyśmy jakiś pizz, w końcu zdecydowałyśmy się na jakieś 3 i na słit pycha soczki z Biedronki. Czekałyśmy na pizzę z 40 minut, ale to chyba dlatego, bo powiedziałam, że jeszcze na jedną koleżankę czekamy :D Czyli Olkę Fasolkę, bo ona poszła tejk foto do legitymacji. No, potem dostałyśmy tę pizzę on innego kelnera (co się dziwnie szczerzył) stworzoną przez włoskiego kucharza hłehłe. Pizza była wyśmienita, szczególnie ten "pieróg" po wyciągnięciu krwiożerczych pieczarek, które wg Manii są warzywami... No i tak sobie jadłyśmy, Biskup szybko poszła od razu. My po zaplaceniu postanowiłyśmy, że jeszcze nam mało, więc poszłyśmy na godzinkę do Herbaciarni na Latte Makjato - nie wiem jak się to pisze (Mania), gorącą czekoladę z bitą śmietaną ( Ola i ja) oraz na kawę mrożoną ( Łoś). Następnie poszyśmy do Biblioteki, popaczeć na książki  medyczne opisujące różne choroby, a potem do czytalni na górę. Weszłyśmy, obejrzałyśmy się we dwie strony i wyszłyśmy. Wychodząc Olka wywaliła śmietnik w środku XD no a potem poszłysmy dłuższą drogą do domu, łoś cierpiala przez jej szpilki, a myśmy się śmiały. I git. A teraz siedzę do nocy na kompie. Jutro na religię. 

Brak komentarzy: