piątek, 3 sierpnia 2012

No więc dziś wróciłam sobie z tygodniowych warsztatów wokalno-taneczno-teatralnych. Były genialne. Nie miałam chwili, aby się nudzić, 8 godzin śpiewu, jogging o 7, rozciąganie boso na trawie z rosą... emocje nie do opisania... Nauczyłam się wiele - tyle co przez 3 miesiące na wokalach w ciągu zwykłego roku. Pałacyk, w którym mieszkaliśmy był mega klimatyczny. Jak przyjechaliśmy tam w niedzielę akurat trwała burza, więc pierwsze wrażenie było piorunujące. Kiedyś dookoła był wielki las, ale 15.08.2010 przeszła tam traba niszcząc wszystko dookoła i kawałek pałacyku. Piwnica jest strasznie pokręcona i w połowie drogi jest taki korytarz długi jak w HP i Komnacie Tajemnic. Mieliśmy dyżury na gotowanie obiadów i sprzatanie. Nauka życia, o tak. Ostatnio tak sobie zaczęłam myśleć, że fajnie by było się zatrudnić po szkole do Ochmańskiego do pracy :D Świetne zajęcie. 
Za równy miesiąc o tej porze będę się z przejęciem pakować do szkoły na wtorkowe lekcje :D Ciekawe czy wiszą juz listy z podziałem na klasy w starym, wie ktoś może? 

Mam na to fazę, wczoraj wszyscy do tego płakali:


Brak komentarzy: