Ach, latinum, latinum!
Co środę o 15 będziemy miały łacinę (biski i ja) z świetnym księdzem, który już na początku pochwalił się znajomością owego języka, wywołując mój chichot i zdziwienie reszty. Młody ksiądz, który uczy teraz w ekonomie, chciał być kiedyś lekarzem ( wygląda na takiego!), ma donośny, miły dla ucha głos. Słuchamy go bardzo uważnie, a lekcja mija tak szybko, że aż boli : ( Niedługo relacje z innych lekcji!
Jeżeli już jestem w temacie księży, to nie mogę wspomnieć o naszym x, którego widzę z kusym i łosiem w niedziele ( jak nam się poszczęści) , a biski jeszcze rzadziej. A na dodatek czekamy na jakiś rewanżyk (spotkanie w pizzerii na wakacjach, EHEM). Czekam na odpowiedź czytającego nas (pozdrawiamy!) x.
Dzisiaj pierwsza 2 z matmy, razem z biskupem. Mogłoby być lepiej gdybym nie olała kartkóweczki. Pani dość surowo ocenia, to juz nie Barbara W13, która prowadziła nas za rączki : (
Weekend mam zajęty, będę miała mało czasu na naukę (oł nie) i na lenistwo (OŁ NIE)
To tyle z dramatyczną kropką.